Teraz idę do Juli i małego Marcelka, który ma już trzy tygodnie, a Mario z Łukaszem są na treningu:
-Hej Julcia- powiedziałam na przywitanie
-Cześć Wercia. Wejdź do środka- i też tak zrobiłyśmy - może chcesz coś do picia?
-Nie dziękuje. Pokaż mi tego przystojniacha, a tak w ogóle mam coś dla niego. Zobacz- podałam koleżance torebkę z prezentem
-Werka śliczna jest ta bluza i buciki. Dziękuje, a mały jest w łóżeczku w salonie. Idź do niego, a ja zrobię nam coś do picia.- grzecznie posłuchałam się Julki i tak zrobiłam.
Weszłam do salonu i ujrzałam małego Marcelka śmiejącego się:
-Cześć mały królewiczu. Jaki ty już jesteś duży- mówiłam do małego, a ten coraz bardziej się uśmiechał
-Wercia jak chcesz to weź go na rączki. Bo ja już siły nie mam go nosić, a on to uwielbiam nie wspominając już o Mario - zaśmiała się Julka wchodząc do salonu z gorącą kawą
-A jak będzie płakać? - zapytałam nie pewnie
-Co Ty on w ogóle nie płacze, a jak będzie na rączkach u takiej pięknej dziewczyny to już na pewno nie- już bez żadnych obaw wzięłam małego na rączki. Był taki malutki i kruchutki. Usiadłam z nim na kanapie i głaskałam go po główce:
-Wercia może chciała byś go na karmić?
-Julka nie wiem czy potrafię, a jak się zachłyśnie czy coś takiego?
-Werka co Ty taka lękliwa się zrobiłaś nic mu nie będzie, a po drugie musisz się uczyć. Nie wiadomo kiedy na ciebie padnie. Masz tu buteleczka i go karm.- Julcia podała mi butelkę, a Marcel grzecznie wypił całą zawartość- No widzisz jak ładnie Ci poszło.
Do mieszkania weszli Łukasz z Mario. Mario od razu wyrwał mi małego z rąk:
-O jejku Ty mój królewiczu jaki Ty jesteś piękny. Syneczek tatusia. Tak? malutki ty mój- mówił Mario do Marcelka, to było takie słodkie
-Jak jesteś taki dobry tatuś to świetnie się składa bo ja z Werką idziemy do sklepu. A Ty z Łukaszem zajmiecie się Marcelem- powiedziała Julka
-No ale Julka...- próbował coś mówić Mario
-Nie ma żadnego, ale
-No, ale jak będzie...- nie dokończył Mario bo Julka już go przechwyciła
-Nie nie będzie głodny. Wera już go nakarmiła
-No a jak no wiesz...- plątał się Mario
-No to pieluchy masz w pokoju w szafce. Poradzisz sobie. Pa - Julka pociągnęła mnie za rękę i wyszłyśmy z mieszkania
-Julka może to nie był dobry pomysł, żeby go zostawiać
-Werka on nie został sam tylko z Łukaszem. Czy Ty uważasz, że ja bym zostawiła go samego z dzieckiem? Mario samego strasz zostawić- zaśmiała się- a tak w ogóle to już nigdzie nie wychodziłam przez 3 tygodnie, a my idziemy tylko do sklepu i to na dodatek spożywczego.
-No masz racje.
Po godzinie robienia zakupów spożywczych za, którymi nie przepadam, ale takie też trzeba robić wróciłyśmy do domu, a w nim ujrzałam piękny widok. Nie wiem jak dla Julki, ale mi się podobał. Łukasz trzymał małego na rączkach spacerując z nim po salonie i śpiewając kołysanki, a Mario? Mario siedział wygodnie na kanapie grając w gry na konsoli. Podeszłam do mojego chłopaka:
-Skarbie ślicznie z nim wyglądasz. Jestem z Ciebie bardzo dumna- pocałowałam go w policzek
-No szkoda Mario, że ja nie mogę powiedzieć tego samego o Tobie- powiedziała stanowczo Julia
-Oj Julcia daj spokój. Nie grałem już tydzień- powiedział z grymasem na twarzy.
-No tak to może mam Ci jeszcze nagrodę w ręczyć bo ty nie grałeś tydzień? - zapytała z ironią- za karę idziesz robić kolacje
-Julka czy Ty jesteś pewna, że to on ma robić tą kolacje? Bo jeśli tak to na pewno nic nie zjemy- wtrącił się Łukasz
-Masz racje.- od powiedziała mu Julka- W takim razie wy zajmijcie się Marcelem, a ja mu pomogę- i wspólnie udali się do kuchni.
Po wspólnej kolacji. Ja z Łukaszem wykąpałam małego i razem go na karmiliśmy oraz położyliśmy go spać.
W DOMU:
ŁUKASZ:
Dzisiejszy dzień bardzo mi się podobał, a szczególnie w tedy kiedy Weronika powiedziała, że jest ze mnie dumna. Przygotowałem jej małą niespodziankę:
-Wercia czy mogła byś przyjść do sypialni?
- Tak już idę- weszła do sypialni siadając na łóżku obok mnie- co chciałeś?
-Mam dla Ciebie mały prezent- uśmiechnąłem się szeroko
-Hmmm, a jaki?
-To musisz podejść do komody- wstała i tak zrobiła.
-Boże Łukasz to jest duży prezent. Przecież to jest wyjazd na Lazurowe Wybrzeże!- krzyczała z radości- Kocham Cię i dziękuje, ale na pewno dużo wydałeś- powiedziała całując mnie w usta
-To jest nie ważne. Ważne jest to, że się cieszysz, a ja razem z Tobą
-Dziękuje Ci. A kiedy wylatujemy?
-Za tydzień o 13 mamy samolot
Jej radość jest dla mnie tak ważna uwielbiam jej uśmiech na twarzy po protu to kocham. Cieszę się,że dzięki tej niespodziance ona jest szczęśliwa.Ale wydaje mi się, że po powrocie będzie jeszcze bardziej...
--------------------------------------------------------------
Moje drogie kolejny rozdział dodam kiedy będzie przynajmniej 4 komentarze. Z góry dziękuje i pozdrawiam Lenka:*
Strój Werki Strój Julki
wtorek, 10 września 2013
sobota, 7 września 2013
ROZDZIAŁ 17
Dziś jest wigilia podobno czas pojednania i wybaczania błędów, ale tak jest w teorii gorzej z praktyką.
Wigilię spędzamy u rodziców Łukasza razem z nami z Dortmundu przyjechała Kinga z Grześkiem i Marco z Anią. Zaczęliśmy przygotowania do kolacji i czekaliśmy na naszych gości mieli do nas dołączyć ciocia Zosia z wujkiem Markiem, mama Ani ponieważ jak co roku przychodzi do nas na święta oraz moi rodzice. Trochę denerwuje się jak to będzie, ale nie mam zamiaru psuć sobie humoru.
-Werka możesz jeszcze przynieść pierogi? -pytała ciocia
-Tak ciociu już zaraz.
-Daj ja zaniosę. Ty i tak już się na pracowałaś- powiedział mój ukochany
-Dziękuje skarbie.
Wszyscy już byli oprócz moich rodziców zaczynałam się już denerwować, ale w końcu zadzwonił dzwonek do drzwi:
-Dobry wieczór córciu- przywitała mnie mama- nawet nie wiesz jak się stęskniłam
-Mamo czemu nie ma z Tobą taty? Pokłóciliście się tak? Przez ze mnie?
-Córeczko to jest nie ważne. On jest dorosły nie chciał przyjść to niech nie przychodzi to jego sprawa. Nie martw się. Chodź my do stołu- powiedziała moja mama i tak zrobiliśmy
Po podzieleniu się opłatkiem i złożeniu życzeń przystąpiliśmy do jedzenia pysznych potraf. Następnie rozpakowaliśmy prezenty.
-Proszę skarbie to dla Ciebie- powiedział Łukasz wręczając mi małą torebeczkę, a w niej ujrzałam piękny zegarek
-Wiesz o tym, że zegarki źle wróżą w związku- zaśmiałam się
-Nam nic nie przeszkodzi słońce- pocałował mnie w usta.
-Ten zegarek jest piękny. Naprawdę mi się podoba. A teraz zobacz co ja mam dla Ciebie- wręczyłam mu torebeczkę.
-Zegarek hmmm ale my się dopełniamy-zaśmiał się- jest bardzo piękny. Dziękuje Ci słońce.
-Oj tak dopełniacie się i to w 100% - zaśmiał się Grzesiek
6 MIESIĘCY PÓŹNIEJ :
Jest początek wakacji. Dosyć szybko to zleciało, ale ja się cieszę. Właśnie jestem z Łukaszem w drodze do szpitala ponieważ Ania urodziła synka Mata. Weszliśmy do sali był to piękny widok Marco siedział przy łóżku Ani wpatrując się na małego chłopca:
-Cześć kochana jak się czujesz? Wiem może to trochę głupie pytanie- zaśmiałam się
-Cześć bardzo dobrze. Zobacz jakiego mam pięknego synka
-Widzę jest naprawdę słodki- do tchnęłam maleństwa rączką
-No Marco postarałeś się- zaśmiał się Łukasz
Naglę dostałam telefon był to Mario nie mogłam zrozumieć co do mnie mówi:
-Mario spokojnie! Co się stało?
-Werka jestem w szpitalu. Julka chyba zaczęła rodzić. Proszę przyjedź- krzyczał spanikowany
-Dobrze Mario ja jestem w szpitalu. Powiedz na jakim piętrze jesteś?
-Jejku ja nie wiem... na 4
-Zaraz będę. Czekaj ja mnie. - się rozłączyłam- Julka rodzi Mario panikuje muszę do niego iść
-Dobrze to idź mu pomóc bo on na zawał padnie- zaśmiał się Marco
-Marco nie śmiej się po ty byłeś nie lepszy. Leć mu pomóc- powiedziała Ania
- Ja pójdę z Tobą- powiedział Łukasz
W końcu znaleźliśmy Mario kręcącego się w tą i z powrotem
-Mario wiadomo coś? - zapytałam
-Nie nic nie wiem. Zabrali ją a mi kazali czekać
-Mario spokojnie będzie dobrze zobaczysz - mówił Łukasz wspierając kolegę.
Czekaliśmy tak dobre dwie godziny aż w końcu wyszła z sali pielęgniarka:
-Gratulacje ma pan dużego synka
-Jejku mam syna. Łukasz mam syna- krzyczał piłkarz
-Gratulacje Mario- krzyczał Łukasz
-Gratulacje. Będziesz miał wspaniałego piłkarza- powiedziałam przytulając go
-Przepraszam? A gdzie leży moja narzeczona?- zapytał pielęgniarki
-W sali 314.- to była ta sama sala co leży Ania
Weszliśmy do młodej mamy a raczej do dwóch młodych mam:
-Julcia byłaś bardzo dzielna- powiedziałam do koleżanki
-Werka nawet nie wiesz jak się męczyłam, ale jak zobaczyłam mojego synka cały ból zniknął- powiedziała uśmiechnięto
-Julcia zobacz jakiego mamy wspaniałego piłkarza- powiedział zadowolony Mario
- Skarbi przecież widziała- zaśmiała się Julka
-No Mario ładnego masz tego syna- powiedział Marco- ale mój i tak będzie lepszym piłkarzem
-Chłopaki możecie się uspokoić. Oni jeszcze nie zaczęli chodzić a wy już się kłócicie - uspokoił ich Łukasz- Może lepiej powiecie imię tego małego człowieczka
-Ja bym chciała, żeby nazywał się Marcel , ale nie wiem co na to Mario- powiedziała Julka
-Mi się bardzo podoba i Mario nie ma nic do gadania- odezwałam się
-Wercia to moje dziecko, więc chyba mam- wtrącił się chłopak
-Ale ja będę chrzęsną więc ja też mam
-No dobrze niech będzie Marcel mi też się podoba.
Po jakiś dwóch godzinach zostawiliśmy młodych rodziców samych, a sami udaliśmy się do domu.
-Ale Ci chłopcy są słodcy- powiedziałam siadając na kanapę
-To prawda są słodcy, ale ja bardziej
-Jestem strasznie zmęczona marzę tylko o łóżku
-W takim razie mamy podobne marzenia.
-Ty też marzysz o łóżku?- zapytałam
-Marzę o Tobie w moim łóżku
-Ale Ty jesteś słodki- pocałowałam go w usta
-Mówiłem, że jestem słodki- i udaliśmy się do sypialni
-----------------------------------------------------------
Zapraszam Was do komentowania mojego bloga oraz serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga o Robercie Lewandowskim:
http://nela-robert.blogspot.com/
STROJE WERONIKI:
A o to maleństwa Julki i Ani:
MARCEL I MAT
Wigilię spędzamy u rodziców Łukasza razem z nami z Dortmundu przyjechała Kinga z Grześkiem i Marco z Anią. Zaczęliśmy przygotowania do kolacji i czekaliśmy na naszych gości mieli do nas dołączyć ciocia Zosia z wujkiem Markiem, mama Ani ponieważ jak co roku przychodzi do nas na święta oraz moi rodzice. Trochę denerwuje się jak to będzie, ale nie mam zamiaru psuć sobie humoru.
-Werka możesz jeszcze przynieść pierogi? -pytała ciocia
-Tak ciociu już zaraz.
-Daj ja zaniosę. Ty i tak już się na pracowałaś- powiedział mój ukochany
-Dziękuje skarbie.
Wszyscy już byli oprócz moich rodziców zaczynałam się już denerwować, ale w końcu zadzwonił dzwonek do drzwi:
-Dobry wieczór córciu- przywitała mnie mama- nawet nie wiesz jak się stęskniłam
-Mamo czemu nie ma z Tobą taty? Pokłóciliście się tak? Przez ze mnie?
-Córeczko to jest nie ważne. On jest dorosły nie chciał przyjść to niech nie przychodzi to jego sprawa. Nie martw się. Chodź my do stołu- powiedziała moja mama i tak zrobiliśmy
Po podzieleniu się opłatkiem i złożeniu życzeń przystąpiliśmy do jedzenia pysznych potraf. Następnie rozpakowaliśmy prezenty.
-Proszę skarbie to dla Ciebie- powiedział Łukasz wręczając mi małą torebeczkę, a w niej ujrzałam piękny zegarek
-Wiesz o tym, że zegarki źle wróżą w związku- zaśmiałam się
-Nam nic nie przeszkodzi słońce- pocałował mnie w usta.
-Ten zegarek jest piękny. Naprawdę mi się podoba. A teraz zobacz co ja mam dla Ciebie- wręczyłam mu torebeczkę.
-Zegarek hmmm ale my się dopełniamy-zaśmiał się- jest bardzo piękny. Dziękuje Ci słońce.
-Oj tak dopełniacie się i to w 100% - zaśmiał się Grzesiek
6 MIESIĘCY PÓŹNIEJ :
Jest początek wakacji. Dosyć szybko to zleciało, ale ja się cieszę. Właśnie jestem z Łukaszem w drodze do szpitala ponieważ Ania urodziła synka Mata. Weszliśmy do sali był to piękny widok Marco siedział przy łóżku Ani wpatrując się na małego chłopca:
-Cześć kochana jak się czujesz? Wiem może to trochę głupie pytanie- zaśmiałam się
-Cześć bardzo dobrze. Zobacz jakiego mam pięknego synka
-Widzę jest naprawdę słodki- do tchnęłam maleństwa rączką
-No Marco postarałeś się- zaśmiał się Łukasz
Naglę dostałam telefon był to Mario nie mogłam zrozumieć co do mnie mówi:
-Mario spokojnie! Co się stało?
-Werka jestem w szpitalu. Julka chyba zaczęła rodzić. Proszę przyjedź- krzyczał spanikowany
-Dobrze Mario ja jestem w szpitalu. Powiedz na jakim piętrze jesteś?
-Jejku ja nie wiem... na 4
-Zaraz będę. Czekaj ja mnie. - się rozłączyłam- Julka rodzi Mario panikuje muszę do niego iść
-Dobrze to idź mu pomóc bo on na zawał padnie- zaśmiał się Marco
-Marco nie śmiej się po ty byłeś nie lepszy. Leć mu pomóc- powiedziała Ania
- Ja pójdę z Tobą- powiedział Łukasz
W końcu znaleźliśmy Mario kręcącego się w tą i z powrotem
-Mario wiadomo coś? - zapytałam
-Nie nic nie wiem. Zabrali ją a mi kazali czekać
-Mario spokojnie będzie dobrze zobaczysz - mówił Łukasz wspierając kolegę.
Czekaliśmy tak dobre dwie godziny aż w końcu wyszła z sali pielęgniarka:
-Gratulacje ma pan dużego synka
-Jejku mam syna. Łukasz mam syna- krzyczał piłkarz
-Gratulacje Mario- krzyczał Łukasz
-Gratulacje. Będziesz miał wspaniałego piłkarza- powiedziałam przytulając go
-Przepraszam? A gdzie leży moja narzeczona?- zapytał pielęgniarki
-W sali 314.- to była ta sama sala co leży Ania
Weszliśmy do młodej mamy a raczej do dwóch młodych mam:
-Julcia byłaś bardzo dzielna- powiedziałam do koleżanki
-Werka nawet nie wiesz jak się męczyłam, ale jak zobaczyłam mojego synka cały ból zniknął- powiedziała uśmiechnięto
-Julcia zobacz jakiego mamy wspaniałego piłkarza- powiedział zadowolony Mario
- Skarbi przecież widziała- zaśmiała się Julka
-No Mario ładnego masz tego syna- powiedział Marco- ale mój i tak będzie lepszym piłkarzem
-Chłopaki możecie się uspokoić. Oni jeszcze nie zaczęli chodzić a wy już się kłócicie - uspokoił ich Łukasz- Może lepiej powiecie imię tego małego człowieczka
-Ja bym chciała, żeby nazywał się Marcel , ale nie wiem co na to Mario- powiedziała Julka
-Mi się bardzo podoba i Mario nie ma nic do gadania- odezwałam się
-Wercia to moje dziecko, więc chyba mam- wtrącił się chłopak
-Ale ja będę chrzęsną więc ja też mam
-No dobrze niech będzie Marcel mi też się podoba.
Po jakiś dwóch godzinach zostawiliśmy młodych rodziców samych, a sami udaliśmy się do domu.
-Ale Ci chłopcy są słodcy- powiedziałam siadając na kanapę
-To prawda są słodcy, ale ja bardziej
-Jestem strasznie zmęczona marzę tylko o łóżku
-W takim razie mamy podobne marzenia.
-Ty też marzysz o łóżku?- zapytałam
-Marzę o Tobie w moim łóżku
-Ale Ty jesteś słodki- pocałowałam go w usta
-Mówiłem, że jestem słodki- i udaliśmy się do sypialni
-----------------------------------------------------------
Zapraszam Was do komentowania mojego bloga oraz serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga o Robercie Lewandowskim:
http://nela-robert.blogspot.com/
STROJE WERONIKI:
A o to maleństwa Julki i Ani:
MARCEL I MAT
środa, 4 września 2013
NOWY BLOG
Moje drogie na moim nowym blogu jest już prolog. Zachęcam do komentowania:)
http://nela-robert.blogspot.com/
http://nela-robert.blogspot.com/
poniedziałek, 2 września 2013
ROZDZIAŁ 16
Teraz jestem
w drodze na uczelnie ponieważ jest pierwszy dzień zajęć po przerwie wakacyjnej
. Dziś mam się przeprowadzić do Łukasza. Dlatego umówiłam się z nim po
zajęciach w moim mieszkaniu.
-Cześć
Werciu- powiedziały mi na przywitanie Ania i Julka
-No hej moje
drogie. Ania jak mogłaś mi nie powiedzieć ,że Marco Ci się oświadczył ?
-Werka
przepraszam Cię , ale nawet nie miałam kiedy-tłumaczyła się
-No jak to
nie miałaś kiedy? Mogłaś zadzwonić- udawałam obrażoną- No dobra pokaż to
cudo-powiedziałam uśmiechając się, a Ania pokazała mi pierścionek-Jejku jest
naprawdę piękny
-Dziękuję .
-Dziewczyny
powiem wam coś- odezwała się Julka a nasze oczy były skierowane na nią- Mario
mi się oświadczył i dziś się wyprowadzam
-Julka
gratulacje- zaczęłyśmy ją przytulać, a ja byłam dumna z Mario, że dał radę – To
ja wam powiem , że też dziś się wprowadzam do Łukasza
-To to
akurat nic dziwnego bo ostatnio to cały czas u niego siedziałaś- skwitowała
Julka
-Ty to
jednak jesteś złośliwa- powiedziałam z udawaną złością- chodźcie na zajęcia
Po
zakończonych zajęciach ja z Julią udałyśmy się do domu by się spakować. Każda
zaczęła pakować swoje rzeczy:
-Werka?-
weszła do pokoju Julka siadając na moim łóżku
-No co
jest?- zapytałam siadając obok niej
-Kurde
ciężko mi. Cieszę się że będę mieszkać z Mario, ale wiem, że coś się z kończy
-Julka coś
się kończy, żeby coś mogło się zacząć . Więc głowa do góry!- Po mimo moich słów
obydwie się rozpłakałyśmy i do mojego pokoju weszli Mario z Łukaszem:
-Ej no czemu
Wy płaczecie ?-pytał się Mario- Julka nie cieszysz się że będziesz - mieszkać
ze mną? –podszedł do niej i przytulił
-No jasne,
że się cieszę ale…-Julka nie dokończyła bo jej przerwał
-Więc nie ma
żadnego ale pakuj się do końca i jedziemy do naszego domu mała- Julka się
uśmiechnęła i poszli dokończyć pakowanie
-A Tobie
skarbie co?- zapytał Łukasz
-Mi skarbie
nic. Po prostu towarzyszyłam Julce, żeby nie płakała- zaśmiałam się
-Powiedźmy ,
że Ci wierze.
Julka z Mario
już poszli a Łukasz zabrał ostatnie
pudła i poszedł do samochodu. Poszłam jeszcze ostatni raz do wszystkich pokoju
czy aby na pewno niczego nie zapomniałam. Stałam w progu i pomyślałam, że tyle
wspaniałych rzeczy tu się działo . Wszystkie wspomnienia z tego miejsca
wróciły. Dobra Piszczek weź się ogarnij przecież nie będziesz płakać co nie? No
jasne, że nie będę. W końcu taka prawda coś się kończy, żeby coś mogło przyjść.
Zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu:
-To co ?
Gotowa ?- zapytał Piszczek
-Tak gotowa-
uśmiechnęłam się i zapięłam pasy.
3 MIESIĄCE
PÓŹNIEJ:
Jest już
grudzień nie długo święta trochę odpoczynku czasu z rodziną, ale do tego
jeszcze trochę czasu. Zapomniałam powiedzieć , że tydzień temu Ania z Marco się
pobrali. Było to bardzo skromne ale ładne przyjęcie. Właśnie weszłam na stadion
bo chłopcy mają trening i miały być dziewczyny:
-Cześć
Werciu- przywitał się ze mną Kuba- Nie wiem czy powinnaś wchodzić do szatni-
słyszałam jakieś hałasy, ale nie wiedziałam o co chodzi
-A coś się
stało? Może jednak zaryzykuje- odpowiedziałam
Jak
powiedziałam tak zrobiłam :
-Werka
jesteś- krzyczał Marco biorąc mnie na ręce i kręcić wokół własnej osi- Zostanę
ojcem! Rozumiesz?
-To
wspaniale! Ale możesz mnie już postawić?- Łukasz zaraz do mnie przybiegł i
złapał
-Proszę
skarbie- powiedział Piszczek
-Dziękuje-
odpowiedziałam i podeszłam do Ani- Aniu gratuluje Ci bardzo się cieszę
-Ja tak
samo, ale nie wiem czy dobrze zrobiłam, że powiedziałam Marco- zaśmiała się
dziewczyna
-No zobacz
jak on się cieszy- mówiłam pokazując na Marco
Wszyscy
poszliśmy na murawę oczywiście Marco nie omieszkał poinformować trenera:
-Panie
trenerze zostanę ojcem!-krzyczał Marco biorąc na ręce tym razem Anię
-Marco
gratuluje Tobie i Ani, ale postaw tą dziewczynę bo jak tak będziesz się
zachowywać to ja nie wiem czy ona z Tobą wytrzyma- zaśmiał się Klopp
-Ma trener
racje
-Cieszę się,
że zrozumiałeś. A więc chłopcy do roboty.
Po treningu
z Łukaszem udałam się do domu:
-Widziałeś
jak Marco się cieszył?- zapytałam zdejmując kurtkę
-Widziałem i
powiem Ci, że obawiam się co by to było gdyby Mario miał zostać ojcem- powiedział całkiem
poważnie, a ja się zaśmiałam – Naprawdę wolę o tym nie myśleć
-Oj Łukaszku
przesadzasz troszkę
-To Ty chyba
nie wiesz jak on się zachowywał jak był z Julką przez pierwszy miesiąc. Gadał
nam tylko co robili gdzie byli itd. Już nawet Klopp z nim nie wytrzymywał
-Może jest
bardzo zakochany.- stwierdziłam
-No ja też
jestem bardzo ale to bardzo zakochany, ale nasze prywatne sprawy wolę zostawić
dla nas- mówił piłkarz całując mnie po szyi…
3 DNI
PÓŹNIEJ:
Siedziałam
sama w domu ponieważ Łukasz był na treningu, a ja wróciłam z zajęć . Napiłam
się herbaty ponieważ na dworze straszny
mróz i zdążyłam zmyć naczynia i zadzwonił dzwonek do drzwi:
-Hej Julka
-Cześć Wera.
Mogę?- zapytała
-No jasne.
Rozbierz się a ja pójdę zrobić herbaty bo pewnie zmarzłaś. Proszę- powiedziałam
podając jej gorący napój.
-Dziękuję.
Wera muszę Ci coś powiedzieć- powiedziała Dość smutna
-Julka to
mów- popędziłam koleżankę
-Jestem w
ciąży- i się rozpłakała
-Julka i
czemu Ty płaczesz? Przecież to jest powód do radości! A po drugie zobacz jak to
się świetnie złożyło. Ty i Ania będziecie w tym samym czasie razem chodzić na
spacerki itp.
-Właśnie
tylko Ania ma męża a ja ? A ja Mario który sam się zachowuje jak dziecko
-Julka już
naprawdę przesadzasz. A ślub z Mario weźmiesz jak urodzisz dziecko przecież nic
się nie stanie.-Gdy tłumaczyłam Julce do salonu wparowali Goetze i Piszczek
-Nie no ona
znów płacze- podszedł załamany chłopak do Julki
-A to ona
tak często płaczę? – zapytałam
-No prawię
od tygodnia
-To pewnie
przez te buzujące hormony
-Przez jakie
hormony?- pytał Mario rozkładając ręce- Powie mi ktoś o co chodzi!
-Mario to
może ja Ci powiem. Będziesz Ojcem – powiedziałam spokojnie patrząc na chłopaka
-No to
świetnie ! Julka czemu Ty się nie cieszysz?
-Bo Ty nic
nie rozumiesz!- krzyknęła Julka
-Nie no ja
chyba, rzeczywiście nic nie rozumiem. Wera weź mi to wytłumacz- prosiła Mario
-Nie masz
czym się martwić. Tak po prostu buzują jej hormony
-To dobrze-
Mario wstał i zaczął szarpać Piszczka za ramiona
-Piszczek
będę ojcem to coś wspaniałego rozumiesz to ?- krzyczał Mario
-No ja nie
mogę czy ja zawszę muszę coś wykrakać. Wiedziałem, że tak będzie – mówił Łukasz
-Łukasz
dawaj piwo trzeba to opić- Mówił Mario
-O to już mi
się bardziej podoba
Mario z Łukaszem
troszkę popili ale z umiarem bo mają jutro trening. Julka się już uspokoiła i
patrzy na pozytywne rzeczy bycia z matką. Ustaliliśmy, że państwo Goetze nocują
u nas.
NASTĘPNEGO
DNIA:
ŁUKASZ:
Dziewczyn
już nie było rano w domu ponieważ poszły na uczelnie:
-Łukasz czy
masz wodę- do kuchni wszedł Mario
-Mam w
lodówce. Goteze lepiej się ogarnij bo mamy za godzinę trening
Byliśmy już
na murawie i moje obawy z szaleństwem Mario się potwierdziły
-Chłopaki
słuchajcie mnie uważnie będę tatusiem- krzyczał z dużym uśmiechem na twarzy
-Ej no to
gratulacje- wszyscy zawodnicy razem z trenerem mówili zgodnie
-Mario, ale
wiesz o tym, że to ja będę lepszym ojcem- droczył się Marco
-Wiesz co
ojcem to może tak, ale nie tatusiem- odpowiedział mu Mario
-Chłopcy już
koniec tych waszych sprzeczek- uspokoił ich trener- Po prostu Wasze połączenie
jest tragiczne
-Święta
racja- wtrącił się Kuba
-Ja to nie
wiem jak z nimi wytrzymamy jak już naprawdę będą rodzicami- stwierdził Lewy
-Lewy ja
wczoraj z tym debilem siedziałem i słuchałem co to oni będzie robił jak będzie
miał syna czy córkę- wtrąciłem się do rozumowy
-Piszczek Ty
to jednak jesteś cierpliwy- poklepał mnie po ramieniu Kuba
W końcu
mogłem weź do ciepłego domu w którym
czekała na mnie moja ukochana:
-Cześć
skarbie. Jak było na treningu ?- zapytał jak zawszę uśmiechnięta
-Oj ciężko
-Tak trener
dał wam popalić ?
-Nie trener
a raczej Goetze z Reusem
-Oj biedny
jesteś- zaczęła targać mi włosy i śmiać się ze mnie- A może Ty jesteś zazdrosny? Że oni będą
tatusiami a Ty nie
-A żebyś
wiedziała – pocałowałem ją i tak zakończyliśmy naszą sprzeczkę
-----------------------------------------------
Cześć tak jak obiecałam dodaje kolejny rozdział :) Bardzo Was proszę o komentowanie każdy komentarz jest ważny i ten pozytywny i negatywny ponieważ to daje dużą motywacje do pracy !!! :) Gorąco was pozdrawiam :*
STROJE WERONIKI:
wtorek, 27 sierpnia 2013
ROZDZIAŁ 15
WERONIKA:
Dziś
wszyscy wylatujemy do Dortmundu:
-Skarbie
choć już bo nie zdążymy- krzyczał Łukasz
-No zaraz
mam jeszcze jedną torbę
-To Ci
pomogę- powiedział i tak też zrobił
Pożegnanie z
ciocią było bardzo ciężkie, ale w końcu wszyscy udaliśmy się do samochodu
wujka. Po 30 minutach byliśmy na lotnisku. Oczywiście brakowało nam jeszcze
państwa Reus i Gotze, ale w końcu zajechali taksówką:
-Oj
przepraszamy za spóźnienie , ale Julka tyle w łazience siedziała- powiedział Mario całkiem poważnie
-Boże Mario,
ale Ty głupi jesteś. To ty 30 minut w
łazience siedziałeś!- powiedziała Julka waląc Mario w ramie. Oni są tacy słodcy
jak się droczą
-To na pewno
racja bo Mario po treningu to szykuje się godzinę- wtrącił Łukasz
-Dobra koniec tego. Idziemy- pogoniła ich Kinga
Siedzieliśmy
na swoich miejscach w samolocie. Mario
cały czas dokuczał
Marco.
-Marco
…Marco – mówił Mario
-Czego Ty
znów chcesz człowieku?- pytał się Marco patrzący w stronę przyjaciela
-A wiesz co
już nic możesz sobie spać nie będę Ci przeszkadzać.
I tak było w
kółko co parę minut, a Marco cały czas się nabięrał
-Jejku ile
to można gadać jedno i to samo- powiedziałam do Łukasz
- Sam nie
wiem, ale oni tak mają zawsze- odpowiedział- Ej
chłopaki już spokój
-NO dobra ja
już będę grzeczny – zaśmiał się Mario
Po wyjściu z
lotniska pojechałam do Łukasza. W domu byliśmy o 18. Przygotowaliśmy razem
kolacje z tego co znaleźliśmy, a w lodówce nie było za wiele. Po kolacji
postanowiłam się wykąpać. Zajrzałam do walizki:
-O nie! Nie
mam żadnej czystej pidżamy- powiedziałam sama do siebie- Skarbie dasz mi jakąś
koszulkę ?
-No jasne
przyniosę Ci do łazienki
Wykąpałam
się i czekała już na mnie czysta bluzka reprezentanta Polski z numerem 26.
Schodziłam po schodach gdzie leżał Łukasz na wygodnej kanapie
-Jejku jak
Ty pięknie wyglądasz. Teraz Ci nie odpuszczę- powiedział chłopak
Wziął mnie
na ręce i zaprowadził do sypialni. Położył na łóżku i zaczął całować coraz to
bardziej pożądliwie, a ja mu się oddałam w 100%
-Teraz gdy
już jesteśmy razem oficjalnie to chyba mogę- powiedział śmiejąc się, a ja się
tylko uśmiechnęłam i zdjęłam koszulkę
Zaraz
poczułam jak znalazł się we mnie. Po nocy pełnej wrażeń szybo zasnęliśmy
wtuleni w siebie.
RANEK:
Już jutro
Łukasz zaczyna nowy sezon w BVB , a mieliśmy razem gdzieś wyjechać odpocząć ,
ale to tak wszystko szybko zleciało. Bardzo tęsknie za Polską. Tym bardziej, że
byłam tam tylko tydzień i czuje duży nie dosyt tej wizyty.
ŁUKASZ:
Dzisiejszy
dzień jest wspaniały, a już nie wspomnę o nocy. Niestety zaraz zaczynam nowy
sezon i znów treningi i bark czasu dla bliskich. Siedziałem z Werką i
cieszyliśmy się ostatnimi chwilami tak beztroskiego popołudnia dopóki nie
dostała telefonu
WERA:
-Hej Werciu.
Czy mogła byś przyjechać do domu?- zapytała Julia
-No
oczywiście zaraz będę- odpowiedziałam i się rozłączyłam- Łukasz ja muszę wracać
do domu
-Dlaczego?
-Nie wiem,
ale Julka mnie prosiła. Kocham Cię.Papa- powiedziałam i zabrałam swoje,
rzeczy.
Po nie
całych 20 minutach byłam na miejscu. Weszłam do salonu nikogo nie było, więc
udałam się do Julki pokoju. Blondynka leżała na łóżku i płakała . Bardzo się
wystraszyłam ponieważ ona nigdy nie płaczę:
-Jejku Julka
co się stało?- zapytałam ale nie dostałam odpowiedzi- Julka czy Mario coś Ci zrobił?
No powiedz proszę! Julka martwię się!
-Werka no bo
Mario….Mario się o mnie w ogóle nie stara- powiedziała szlochając
-No co Ty
mówisz Julka – powiedziałam poprawiając jej włosy
-No
Wera Ania z Marco zamieszkali razem
nawet się zaręczyli! A Mario zachowuje się jak dziecko. Ja nawet nie wiem czy
on mnie kocha!
-Jak to Ania
z Marco się zaręczyli? – pytałam bardzo zaskoczona
-To Ty nic
nie wiesz? Marco oświadczył się jej w Polsce – powiedziała nie płacząc
-Ja nic nie
wiem, ale sobie z nią o tym pogadam – powiedziałam oburzona –Ale wracając do
Ciebie. Mówię Ci, że Mario Cię kocha! On jest szaleńczo zakochany
-Wcale nie-
powiedziała głośniej- My cały czas stoimy w miejscu
-Jejku Julka
każdy mówi, że Mario się zmienił. On cały czas mówi o Tobie na treningach już
nawet Klopp z nim nie wytrzymuje. Więc nie mów
mi, ze on Cię nie kocha. Ok.? A po drugie masz się wziąć w garść!
-No dobrze
może masz racje
- Na pewno
mam, a skąd wiesz, że Mario czegoś dla Ciebie nie szykuję? Może po prostu się
boi Twojej reakcji.
- NO błagam
Cię nie jestem jakaś dla niego straszna- odpowiedziała z uśmiechem
- NO wcale
jak tylko mu dogryzasz i walisz w ramię- zaczęłyśmy się śmiać. Rozweseliłam
trochę Julkę
NASTĘPNEGO
DNIA:
Wstałam o 11
Julki już nie było bo miała jechać do rodziców. Postanowiłam, że się wykąpie ,
zjem śniadanie i zadzwonię do Mario. I tak zrobiłam . Gdy zobaczyłam na zegarek
od razu pomyślałam, że chłopcy kończą trening i wybrałam numer do Mario.
Mario:
Zakończyliśmy
trening i weszliśmy do szatni . Zadzwonił mój telefon:
-Hej Mario-
powiedziała Weronika
-No hej
ślicznotko
-Mario
chciała bym się z Tobą spotkać.
-Ze mną ?-
zapytałem z niedowierzaniem
-Z Tobą . A
czy To takie dziwne?- zapytała z ironią
-No to
bardzo się cieszę . Spotkajmy się za 30 minut w kawiarni przy stadionie
-Świetnie
będę czekać. Pa- rozłączyła się
-Mario z Kim
gadałeś? – zapytał Łukasz
-A no z
Weroniką- powiedziałem dumny
-Jak to ? I
ona się z Tobą umówiła?- Pytał
-A no tak
Łukaszku umówiła – mówiłem bardzo poważnie- może się jej znudziłeś- zaśmiałem
się
-Ona chyba
numery pomyliła- zaśmiał się
-Oj Łukasz
Mario podrywa Ci dziewczynę – zaśmiał się Kuba
WERONIKA:
Byłam na
miejscu i czekałam na Mario.
- No tak
przecież on się zawsze spóźnia- pomyślałam
Ale właśnie
wszedł i się przywitał :
-To o czym
chcesz ze mną rozmawiać? –zapytał
- O Julce.
Posłuchaj ona uważa, że Ty jej nie kochasz .
-Jak to?
Przecież ja ją kocham- powiedział zdezorientowany
-Ona uważa,
że Ty za mało się starasz. Julka patrzy na Anię i Marco . No wiesz oni zaręczyli
się mieszkają razem, a wy nic z Tych rzeczy – wyjaśniłam mu na spokojnie
-Wera ja
chciałem to zrobić , ale się bałem .- powiedział dość smutny
-To świetnie. Poproś ją o to nawet dziś. Tylko
nie mów jej, że z Tobą o tym gadałam
-Sądzisz, że
taki pierścionek się jej spodoba?- zapytał wyjmując czerwone pudełeczko z
pierścionkiem
-Jejku Mario
on jest piękny. Na pewno !- powiedziałam uradowana- Zrobimy tak ona wraca od
rodziców o 16 więc ja coś przygotuje do jedzenia ,a ty kup kwiaty i ładnie się
ubierz i bądź o 15:30. Tylko Mario błagam Cię nie spóźnij się – powiedziałam
litościwym głosem
-Bardzo
dobry plan. Postaram się Werka. Zrobię co w mojej mocy- zaśmiał się
Wyszłam z
kawiarni od razu do sklepu, żeby kupić jakieś produkty. Nie jestem dobrą
kucharką ale może coś wytworze. Na pewno będzie to lepsze niż jak by miał gotować Mario . Szybko zabrałam się za
sprzątanie i gotowanie. Nim się obróciłam było już wszystko gotowe i do
mieszkania wpadł Mario:
- Werka nie
spóźniłem się? – pytał zdyszany z kwiatami w ręku
-Nie. – powiedziałam śmiejąc się na jego widok- może dam Ci wody?
-Oj poproszę
. Jak ładnie to wszystko przygotowałaś . Zobacz ładne kwiaty?
-No piękne.
Postarałeś się Gotze. Hehe. Dobra ja już będę szła bo zaraz Julka wróci.
Powodzenia.- powiedziałam na pożegnanie i wyszłam z domu.
Po 20
minutach byłam u Piszczka
-Cześć
słońce
-Cześć-
odpowiedział oschle
-Coś się
stało?
-Nie no nic
to , że spotykasz się z Mario to nic nie znaczy. Prawda?
-Łukasz nie
mówisz, że jesteś zazdrosny o Mario. Nie rób jakiś głupich scen .- powiedziałam
wściekła
-No jasne,
że nie jestem zazdrosny. Żartuje sobie słońce- podszedł i mnie przytulił
-Wiesz co?
Ty po prostu jesteś głupi – pocałowałam go w usta- wiesz o Tym, że Mario i
Julka zamieszają razem ?
-Wiem .
Mario już dawno chciał to zrobić ale się bał – powiedział dość rozradowany
Piszczek- I wiesz co ? Uważam, że Ty powinnaś zamieszkać ze mną
- Naprawdę
byś chciał ?- zapytałam uradowana
-Naprawdę .
Kocham Ciebie i ciężko mi jest bez ciebie wytrzymać . Proszę zamieszkaj ze mną
- Dobrze
kochanie. Dla Ciebie wszystko. Zgadzam się
Zaczęliśmy
się całować i powtórzyliśmy wczorajszą noc
MARIO:
Po Wyjściu Weroniki zaczełem się denerwować :
-Werka
jesteś ?- pytała moja ukochana
-Werki nie
ma , ale może ja Ci starczę ?- zapytałem z uśmiechem
-No pewnie,
że mi starczysz – mówiła wchodząc do salonu- Jejku Mario czemu tu jest tak
ładnie? A Ty jesteś w garniturze?
-Julciu
potem się dowiesz. Zapraszam do stołu- odsunąłem krzesło aby Julka mogła
usiąść.
Po zjedzonej
kolacji nie miałem co dużej czekać podeszłem do krzesła ukochanej kobiety z
pudełkiem i kwiatami klękając
-Julka
jesteś dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Kocham Cię i chce żebyś została
moją żoną.
-Jejku Mario
Kocham Cię – powiedziała całując mnie
Założyłem
mojej kochanej pierścionek na palec i uczciliśmy nasz wielki dzień .
-----------------------------------------------
Dodaje kolejny rozdział kolejny będzie gdy pojawi się przynajmniej 4 komentarzy wiem, że was na to stać:)
STROJE WERONIKI:
środa, 21 sierpnia 2013
ROZDZIAŁ 14
Umyłam się i
zaczęłam robić sobie fryzurę. Zrobiłam też Ani, Julce, Kini i cioci. Każdą też
umalowałam.
-Jejku
dziewczyny wyglądacie bosko-powiedziałam z dużym uśmiechem
-Ty też-
odpowiedziała Julka
-Która
godzina? Bo nie chcę się spóźnić na własny ślub.
-Już po 14
parę minut- odpowiedziała Ania
-No to
dziewczynki trzeba zacząć się ubierać- dodała ciocia
Każda z nas
się ubrała. Kinga wyglądała pięknie jak księżniczka. Równo o 15 podjechała po
nas limuzyna, chłopcy mieli być już w kościele. Do ołtarza Kingę prowadził
wujek, a ja szłam za nimi. Gdy już doszliśmy Łukasz mnie przywitał:
-Stęskniłem
się. Wyglądasz obłędnie- powiedział szepcząc mi do ucha.
-Ja tak samo
ty mój przystojniaku, ale teraz już cicho- powiedziałam z uśmiechem
Cała ceremonia
była piękna. Widziałam wzruszenie cioci, ledwo co pohamowała łzy. Po godzinie
wyszliśmy z kościoła wszyscy goście za czeli sypać ryżem na szczęście i składać
życzenia. Do domu weselnego dojechaliśmy na 18. Pomogłam Kindze wydostać się z
samochodu tak aby nie uszkodzić sukni. Ja z Piszczkiem siedzieliśmy obok pary
młodej, a obok Ania z Marco i Julka z Mario. Wesele było cudowne, wszyscy
bardzo dobrze się bawili. Nadszedł czas na oczepiny. Welon rzucała Kinga .
Panna Młoda zaprosiła wszystkie panny do kółeczka i stało się. Kto złapał
welon? No ja. Traf chciał, że Łukasz złapał muchę. Byłam strasznie zdenerwowana
no bo wiem jaka jest tradycja tego zwyczaju. Niby nasza najbliższa rodzina o
tym wie, że z nim jestem, ale nie wszyscy, a Łukasz był pijany więc za wiele go
nie obchodziło. Łukasz bez chwili wahania zaczął mnie całować.
JULKA:
Wesele Kingi
i Grześka było cudowne chciałabym, żeby choć w połowie moje było takie. Zaczęły
się oczepiny Werka złapała welon, a Łuki muchę i zaczęli się całować. Stałam obok
rodziców Weroniki i słyszałam co mówili:
-Czy Ty to
widzisz co oni robią?- pytał się pan
Piotr pani Marysi- Ten się uchlał i robi pośmiewisko na całą rodzinę
-Piotrek
uspokój się. Czy ty nie widzisz, że oni się kochają ?
-Co Ty
gadasz! Im się po prostu w głowach po przewracało. Idę na powietrze bo nie mogę
na to patrzeć- powiedział i wyszedł, a pani Maria za nim
Gdy
skończyli się całować. Łukasz wziął Were na ręce i wszedł na scenę. Z jednej
strony dziwię się, że się nie wywalił, ale z drugiej to pomyślałam, że na pewno
coś się będzie działo i się nie pomyliłam. Postawił ją na scenie i złapał za
rękę :
-Szanowni
goście! To jest moja dziewczyna. Kocham ją.-powiedział Łukasz wszyscy zaczęli
się rozglądać i nie dowierzać.
Widziałam, że Werka próbuje go uspokoić.
-Julka co on
gada?- zapytała się Ania
-Ania ja
sama nie wiem, ale trzeba z tym coś zrobić- powiedziałam i wtedy zobaczyła jak
na scenę wchodzą Mario i Marco. Już wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego-O
Jezu- krzyknęłam
-Jejku Julka
co jest?- zapytała brunetka
-Zobacz kto
jest na scenie- mówiąc pokazałam palcem
-Jezu
Chryste to będzie tragedia- odpowiedziała Ania
WERONIKA:
Prosiłam
dziewczyny wzrokiem, aby mi pomogły, ale za miast nich na scenę weszli Mario i Marco. TO już ręce całkowicie
mi opadły:
-My to
potwierdzamy. Jest to świetna para- powiedzieli równocześnie
Po ich
wypowiedzi na scenę wdrapały się dziewczyny:
-Chłopaki
wynocha stąd- powiedziała stanowczo Julka- Przepraszam za kolegów, ale to tylko
taki żart. Zapraszam do zabawy.
Goście
jeszcze trochę popatrzyli na nią jak na wariatkę i zaczęli dalej się bawić.
-Dzięki Wam-
powiedziałam tuląc się do nich
-Nie ma
sprawy, ale jedź z nim już lepiej do domu. My zaraz też jedziemy do
hotelu-powiedziała Julka
-Masz rację.
Łukasz jedziemy do domu, a rano sobie pogadamy
I tak też
uczynił po 15 minutach byliśmy na miejscu. Padł na łóżko i pomogłam mu się
rozebrać. Sama poszłam wziąć prysznic i położyłam się.
NASTĘPNEGO
DNIA:
Wstałam o 10
wszyscy jeszcze spali. Postanowiła się przejść ubrałam się i wyszłam. Akurat
przechodziłam obok kiosku. Zobaczyłam tam zdjęcie z wesela Kingi i nagłówek:
„Niesamowity
zwrot akcji na ślubie siostry Łukasza Piszczka”
Kupiłam
gazetę i usiadłam na pobliskiej ławce:
Wczoraj
odbył się ślub Kingi Piszczek(26l.) siostry Łukasz Piszczka(28l.) towarzyszyła
mu Weronika Piszczek(23l.) Zadawaliśmy sobie pytanie czy to prawda, że ze sobą
chodzą jednak informację potwierdził sam zainteresowany. Koleżanki młodej
dziewczyny starały się wyjaśnić tę informację tłumacząc, że był to tylko żart?
Ale czy piłkarz zrobił by to dla żartu?
Byłam
wściekła na niego na te całe media. Weszłam do domu i wparowałam do sypialni.
Nie zważając czy ktoś jeszcze śpi zaczęłam krzyczeć:
-Łukasz do
cholery wstawaj
-Skarbie coś
się stało? Chciał bym spać
-Nie skarbuj
mi tu tylko wstawaj!- krzycząc do pokoju wparowała Kinga
-Werka co
jest?- zapytała zaspanym głosem
-Co jest? A
proszę bardzo to jest- powiedziałam wręczając jej gazetę
-O łoł.
Łukasz zobacz to- powiedziała
-No dobra
daj to przeczytam- rzucił i zaczął czytać- No i co z tego? Przecież to sama
prawda. Wiadomo było, że to się wyda
-I co z
tego? To wszystko przez Ciebie się wydało i zepsułeś ślub własnej siostry, a
jeżeli jakiś inny klub Cię nie będzie chciał- powiedziałam przejęta
-Wercia nic
nie zepsuł nie martw się tymi głupotami – powiedziała Kinga z uśmiechem i
troską
-Właśnie
słońce – powiedział przytulając mnie- Przecież wszystkich trenerów interesuje
jak gram a nie z kim chodzę, a po drugie to jedynie mogą mnie nie zatrudnić bo
będą mi zazdrościć takiej piękności-powiedział całując mnie
-Masz rację.
Kocham cię
-To ja idę
do mojego mężusia- powiedziała Kinga i wyszła
Po 15
minutach do pokoju weszła ciocia:
-Dzieci
Kinga mi wszystko powiedziała. Nie ma czym się denerwować. Zrobię wam śniadanie
i przyniosę- powiedziała uradowana
-To ja cioci
pomogę – powiedziałam
-Nie trzeba.
Posiedźcie sobie sami.
I już po 10
minutach mieliśmy podane śniadanie. Dosłownie zdążyłam zjeść i dostałam
telefon:
-Wera co
robisz?- zapytała Ania- Bo my siedzimy w pokoju i Mario z Marco tylko mówią
ciszej i ciszej nawet pogadać nie można. Może poszła byś z nam na zakupy?
-No jasne.
Łukasz tak samo umiera. To bądźcie u mnie za 20 minut.
-Ok. to
przyjedziemy po Ciebie taksówką- powiedziała i się rozłączyła
-Łukasz ja
idę na zakupy z dziewczynami
-Dobrze. To
może po was przyjadę ? – zapytał
-Dobrze
słońce. Zadzwonię do ciebie- pocałowałam go i poszłam się szykować
Akurat
wyszłam z łazienki i zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Cześć
Werka- powiedziała Julka- Czemu u Was pod domem stoi tylu dziennikarzy ?
-Co takiego?
– zapytałam z dziwieniem. Wyjrzałam przez okno w holu.- Już Ci mówię dlaczego
zobacz- podałam im gazetę
-No to
ładnie – powiedziała Ania
Wyszłyśmy z
domu i szłyśmy w stronę taksówki:
-Weroniko
czy to prawda, że jesteś z Łukaszem ?- pytali wszyscy o to samo
-Nie jestem
osobą publiczną i nie mam zamiaru się wypowiadać. I proszę aby państwo mnie nie
męczyli. Dziękuję- powiedziała i weszłam do samochodu
Po 20
minutach byłyśmy w centrum handlowym, a po 4 godzinach chodzenia miałyśmy dość.
Postanowiliśmy iść na kawę. Pogadałyśmy trochę opowiedziałam dziewczyną
dzisiejszy poranek i zadzwonił mój telefon.
ŁUKASZ:
-To co za
ile mam po was przyjechać?- zapytałem
-No jak
chcesz to już możesz
-To zaraz
będę- powiedziałem i się rozłączyłem
Weszłem do
kawiarni gdzie miały być dziewczyny:
-Cześć
dziewczyn- powiedziałem
-No cześć
Łukasz. Nie złą akcję wczoraj zrobiłeś- mówiły mi Ania z Julką po drodze na
parking
-No wiem.
Przesadziłem, ale chociaż dadzą nam spokój- powiedziałem
-No nie wiem
czy to się nazywa spokój – stwierdziła Ania pokazując na fotoreporterów
-No nie
zaczyna się – powiedziała Werka
-Łukasz
jesteś z tą dziewczyną? – pytali
-Powiem
krótko. Jestem piłkarzem, Anie celebrytą i ludzi powinny interesować moje
poczynania piłkarskie, Anie z kim chodzę. Ale tak chodzę z Weroniką i nic
więcej nie powiem i proszę też nie męczyć nas pytaniami o nas . Dziękuję –
uśmiechnąłem się i wsiadłem do samochodu.
Dziewczyny
zawieźliśmy do hotelu, a sami udaliśmy się do domu. Otworzyliśmy drzwi i
poczuliśmy wspaniały zapach obiadu. W salonie siedzieli już młodzi małżonkowie
i moi rodzice. Dołączyliśmy do nich i zaczęliśmy jeść.
------------------------------------------
Hej jest już kolejny rozdział i na poprzednim rozdziale mniej komentarzy. Mam nadzieje, że tym razem znów mnie mile zaskoczycie :)
CZYTAŁEŚ TO KOMENTUJ to bardzo pomaga w dalszej pracy :)
KINGA:
WERONIKA:
JULIA:
ANIA:
Subskrybuj:
Posty (Atom)













